#uparta Marta Madejska



Kim jest Marta Madejska?
Martą Madejską. Moje role wielokrotnie się zmieniały, ale wytworzyłam wewnątrz nich – czyli wewnątrz siebie – stabilną oś. Teraz jestem pisarką, kronikarką i poszukiwaczką zapomnianych historii, asystentką muzealną; jestem też córką, przyjaciółką i całkiem niezłą kucharką. Nie wiadomo jakie zmiany zajdą w kolejnych latach w świecie i w mojej głowie, ale najprawdopodobniej (mam taką nadzieję) pozostanę po prostu Martą Madejską. Rodzice nie dali mi drugiego imienia, mam tylko to jedno. Z aramejskiego oznacza “pani”, a w źródłosłowie hebrajskim spokrewnione jest z mirrą i oznacza gorycz, ale zarazem siłę.

Twoje motto?
Szanuję pamięć, ale jej nie ufam.

Co sprawia ze czujesz się wyjątkowa?
Czasem w kinie śmieję się zbyt głośno i w zupełnie innych momentach niż cała reszta publiczności, znajomi wyjątkowo niechętnie wybierają miejsca koło mnie.

Co cię motywuje?
Bardzo mocny i nie zawsze dla mnie zrozumiały wewnętrzny napęd, który zawsze jednak ukierunkowany jest na coś lub kogoś na zewnątrz.  Nauczyłam się też ufać mojemu szaleństwu, głębokim intuicjom i uporowi. Jeżeli mam w sobie silne przekonanie, że powinnam podążyć jakąś ścieżką, to idę nią, nawet jeśli jest bardzo trudno, a wszyscy wokół wyrażają wyłącznie wątpliwości.

Szczęście czy sukces? Jaki jest twój przepis..
Dobrzy ludzie, dobre emocje, dobre intencje, dobre działanie – dbanie o te cztery kwestie może przyczynić się do wytwarzania szczęścia. Nie wiem co z sukcesem, jestem dopiero w fazie testowej.

Wcielasz się w wybrana przez siebie postać. Kim lub czym jesteś?
Wielką rzeką, albo starą lipą. Lub dziesięcioletnią sobą, z potarganymi włosami i siniakami na bardzo chudych kolanach, wspinającą się na to drzewo.

Kim i gdzie będziesz za 5 lat.
Nie mam pojęcia, mam tylko szczątkowy plan na najbliższe 3 lata.

Co powiedziałabyś innym kobietom patrząc na swoje doświadczenie?
Rany szybciej się goją jeśli ich wciąż nie rozdrapujesz. Wybacz sobie i innym, i idź naprzód, bo czas płynie wyłącznie w tym kierunku.

Łódź – za co kocham/ za co nienawidzę
Kocham za niebanalność i bezpretensjonalność ludzi i krajobrazu. Nie trzymam w sobie nienawiści, bo to bardzo destrukcyjne uczucie. Sama wybrałam sobie to miasto, adoptowałam je, a ono adoptowało mnie. Wymaga ono wielu zmian, ale nie będę marudzić.

Rozwiń dowolnie..”JA kreatywna….”

To może absurdalne haiku:
Ja kreatywna
czasem nazbyt zrywna